Ułatwienia dostępu

EkoMoto Szkoły Dzień Trzeci

piątek, 28 kwietnia 2017
Wiktor Stroński

I oto nastał dzień trzeci....a kierownik z uznaniem pomyślał o prawdzie słów pogodynki z TVP...no cóż, lepsza prawda w tej sprawie niż wcale.

 

 

Nie owijając w bawełnę trzeci dzień EkoMoto Szkoły okazał się być totalnym pogodowym przeciwieństwem poprzedniego. Mimo to, uczestnikom wciąż dopisywał entuzjazm, a zapasy energii dalekie były od wyczerpania. Po śniadanku rozpoczęła się heroiczna walka z rzeczywistością.

Ekolodzy na angielskim skonfrontowali się z dosadnym humorem South Park'a i konsekwancjami potencjalnego przechwalania się swoim eko-friendly lifestylem. Następnie ochoczo podążyli na pozornie niegroźne zajęcia zatytułowane Badanie Składu Chemicznego Wody, gdzie bawili się chemikaliami, pędząc różne wywary i dekokty. W ilu uczestnikach zakiełkował bakcyl prowadzenia własnego sklepu z substancjami kolekcjonerskimi, tudzież "kucharza" marzącego o karierze bohatera serialu Breaking Bad obyśmy się nigdy nie dowiedzieli:)

Deszczowa pogoda była, dla wielu już steranych dniem poprzednim samochodziarzy, istnym wybawieniem od trudów i znojów terenowych zajęć. Nie zastanawiając się więc długo, pognali do game room'u na partyjkę pool'a. Dochodzenia nikt nie robił, ale czy jakieś papierki z podobiznami polskich monarchów nie zmieniły przy tej okazji właścicieli, pozostanie słodką tajemnicą zwycięzców.

Drony w Zespole Szkół Technicznych to cały czas rozwijana wizja nowych perspektyw kształcenia. EkoMoto Szkoła to świetna okazja na twórcze wykorzystanie tych urządzeń...wykraczające daleko poza poznawanie życia intymnego znienawidzonego sąsiada zza miedzy. Uczestnicy mieli więc okazję przekonać się, że sztuka latania dronem nie kończy się na wyznaczaniu waypoint'ow na ekranie smartphone'a, a latanie i lądowanie w manualu wymaga wielu godzin treningu i niestety cierpliwości...inwestycje w baterie i części zamienne po niezamierzonych crashtestach też są raczej nie do uniknięcia:)

Niezrażeni pogodą, najtwardsi uczestnicy zdecydowali się na rekreacyjno-łupieżczą wyprawę rowerową po okolicy. Ile kur, zapasów i innego dobra wszelakiego zniknęło okolicznym gospodarzom niech pozostanie niewypowiedziane, ale zauważyć należy że jadła i napitku zwieźli niemało.

Obfite żniwo z wyprawy wypadało uczcić nieco swawolną zabawą wśród techniczno-disco-polowych melodyj. DJ wyciskał maxa z lokalnego sprzętu, zmuszając głośniki do charczącego wysiłku, bezlitoście zasypując je batami niskich tonów. Zdziwiłby się ten kto pomyślałby, że ta wesoła kompania zakończyła zabawę wraz z ostatnim kawałkiem. Czego efekty widać było już ranka następnego:)

Foto: Andrzej Grudziński, Wiktor Stroński

Aztekium

Aztekium.pl - Darmowe strony edukacyjne

Dostęp do serwisu w języku polskim:
http://aztekium.pl/pl
Dostęp do serwisu w języku ukraińskim:
http://aztekium.pl/uk
Dostęp do serwisu w języku rosyjskim:
http://aztekium.pl/ru

 

Wirtualna gazetka